Od zawsze trzyma mnie w pionie.
Stanowi słaby punkt.
Jej płacz rozrywa mi serce, radość i duma dodają
skrzydeł.
Zawdzięczam jej tak wiele, że nie wiem, czy możliwe w
ogóle jest, żeby to opisać.
Do Ojca może i mogłam mieć większe szczęście.
Jeśli chodzi o Mamę – wygrałam los na loterii.
"Mamo, nie martw się,
by chronić nas mam jeszcze w sobie wiele sił.
Dałbym Ci nieba część,
ten skromny raj, wybacz za cierpienie i wstyd.
Zmieniam marzenia w dźwięk,
miliony barw, wszak jesteś częścią każdej z nich.
Mamo, nie martw się,
stworzyłaś świat, co mi pokazał, jak chcę żyć."
Bo kto, jak nie Pan Adam?
I jeszcze link do notki "Jestem z pokolenia, które wychowały matki, bo ojcowie dezerterowali" z bloga Stay Fly, która tak bardzo tu dzisiaj pasuje:
http://stayfly.pl/2017/06/jestem-z-pokolenia-ktore-wychowaly-matki-bo-ojcowie-dezerterowali/






