Moje dzieci zdają maturę.
Niesamowite, jak ten czas leci. Pamiętam, jak będąc na drugim roku studiów zaczęłam udzielać korepetycji. Jakby to było wczoraj.
Pierwsza była Gosia – siedmioletnie wówczas dziecko o aparycji elfa. Uczyłam ją pisania literek po śladzie i podstawowych słówek po angielsku. Zanim się obejrzałam, przerosła mnie o głowę.
Potem poznałam Baśkę – zapaloną pływaczkę, która całe dnie spędzała na basenie i marzyła o tym, żeby kiedyś wystartować na olimpiadzie. Jestem pewna, że jej się uda.
Była też Majka – artystyczna dusza, która potrafiła ołówkiem wyczarować takie rzeczy, że szczęka opadała.
I Julia – blondwłosa piękność, która niejedno serce złamie i niejedno naprawi. Bo będzie kardiolożką. Bez dwóch zdań.
Maksymilian – chłopak o niesamowitej wrażliwości i cudownym poczuciu humoru. O panie, jak ja czekałam na lekcje z nim, to nie mam pytań.
No i Kasia – moja imienniczka. Zajęcia z nią nałogowo zamieniałam w konwersacje, nawet wtedy, kiedy powinnyśmy omawiać mowę zależną. Dziewczyna przeczytała tyle książek, że tematy do rozmów się nie kończyły. A „Świat dysku” mogła cytować z pamięci.
Miałam ogromne szczęście, że uczyłam te dzieciaki. Kiedy myślę o nich, to z nadzieją patrzę w przyszłość.
"I kiedy ostatni raz dałeś sobie czas na szansę zamiast liczyć dni?
Bo ja dziś."

Powodzenia dla dzieciaków :) To prawda, czas leci niesamowicie..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://artidotum.blogspot.com/
Czas mija nieubłaganie. Strasznie szybko. Dlatego warto łapać każdą chwilę :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że masz piękne wspomnienia ... na pewno dzieci, albo już nie dzieci, również będą o Tobie pamiętać
Zawsze twierdziłem że widzisz więcej. Teraz tylko utwierdzam się w tym przekonaniu.
OdpowiedzUsuńTyle się mówi że te dzieciaki teraz i młodzież takie głupie, że ograniczone do komputera i smartfona. Że ja jak byłem w ich wieku to ...
A tu proszę. Pani nauczycielka Kania rzuca takie przykłady i od razu człowiek patrzy na pewne sprawy inaczej.
Dziękuję.
serce rośnie, gdy się obserwuje jak dzieciaki pięknie wyrastają :)
OdpowiedzUsuńUczyłaś czegoś dzieci i sama mogłaś się czegoś od nich nauczyć. To wspaniałe :)
OdpowiedzUsuńkiedy czytam o takich dzieciakach, to i ja patrzę w przyszłość z nadzieją :)
OdpowiedzUsuńMożna pisać, że pokolenie młodych jest gorsza niż obecna. Można pisać, że świat schodzi na psy. Można też ich po prostu nie oceniać przez swój własny pryzmat. Ty w porównaniu do masy innych ludzi to potrafisz. Potrafisz dostrzec potencjał w tych dzieciakach nie porównując ich "do"... I to jest dobre.
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi jak sam chodziłem na korki do sąsiada z analizy matematycznej (studia). To też było kilka ładnych lat temu. Starał się mi wszystko wytłumaczyć na (uwaga) "dupach wołowych". Jeżeli podobnie tłumaczył innym swoim uczniom tak jak mi (pracuje jako nauczyciel matmy) to też nie boję się o przyszłość (bez ironii). Pozdrawiam :-)
Super, że każde z dzieci, które miałaś okazje uczyć tak pozytywnie zapadło Ci w pamięci. ;)
OdpowiedzUsuńhalooooooooo jest tu kto?
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za mature dzieciakow. Ja swoja pamietam jakby to bylo wczoraj. Ale sie stresowalam, choc wyuczona bylam na maksa. Najgorsza matma bo z matmy to ja wieczny osiol bylam od podstawowki, ale ok udalo sie na tego dopa zdac. Do studiow potrzebowalam dobrych ocen z polaka i historii. I udalo sie. Mam nadzieje ze twoim tez dobrze pojdzie. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń