Ten
rok chyba, wbrew pozorom, nie zaczął się najgorzej. Co prawda nie dostałam
obiecanej podwyżki, a zdrowie posypało mi się jak kieliszek do wina, który
mój kot z chorą satysfakcją zrzucił ostatnio ze stołu, ale kiedy tak patrzę
dookoła, to wiem, że nie mam na co narzekać.
Na
dodatek dzisiaj świeci niesamowite słońce, gęsi u sąsiada wylazły na wybieg i w
ciągu weekendu widziałam już trzy sarenki, a to zdecydowanie sygnał, że zbliża
się wiosna.
A
jeżeli wiosna się zbliża, to będzie już tylko lepiej.
„A
gdy mówisz mi, że jest mnie mniej,
gdy
tracisz wiarę, uwierz
zjawię
się na czas – przecież mnie znasz.
Pamiętaj,
że nie musisz się już bać.”
