"Closer" i "Sex on Fire" usłyszane na żywo, to bez wątpienia jedne z najcudowniejszych wspomnień ostatnich tygodni.
Muszę jednak przyznać, że szalone tańce Łony i jego ekipy na scenie stanowiły idealną rozgrzewkę.
Przypomniało mi się nawet, że kiedyś całkiem lubiłam Marię Peszek, i że niektórych jej utworów wciąż słucham z przyjemnością.
Podsumowując - Orange Warsaw Festival uważam za udany.
"Nie musimy ze sobą gadać, ale moglibyśmy sympatyczniej milczeć.
Nie musimy oczekiwać cudu, w tej materii bym entuzjazm studził,
ale nie musimy sobie nic mówić,
żeby dostrzec w ludziach choćby odrobinę ludzi."
