Czasami uwielbiam swoją pracę.
Na przykład wtedy, kiedy cała grupa bladym świtem zaczyna
mi śpiewać "Over the Rainbow". I jest to tak pozytywne, radosne i spontaniczne,
że czuję się, jak bohaterka jakiegoś amerykańskiego filmu.
A innym razem mam ochotę ich wszystkich wyrzucić przez
okno.
Powołanie do nauczania w 100%, nie ma co.
I odrobina patosu na koniec, tak dla odmiany.
W tym tygodniu zakończył się mój pierwszy rok pracy w (już nie takim) nowym miejscu. Słaba jestem w podsumowaniach, więc zacytuję jedną z kursantek:
"znam swoją wartość,
gdy mogę w oczy patrząc
obserwować źrenice, jak napełniają się pasją"

