„Jak dobrze, że tamte błędy, to nie mój chleb powszedni.”
Skończył się kolejny rok szkolny, więc standardowo – czas
na kilka słów podsumowania.
Bo chyba nigdy nie przestaje się tak całkiem być
nauczycielem. Dlatego też, oprócz „normalnej” pracy na pełen etat, troszeczkę wciąż
nauczam. Tak przy okazji. Tyci tyci. Przecież doba ma całe aż 24 godziny, więc
czemu nie.
A poważnie, jest tak w dużej mierze dlatego, że uczę
cudowne dzieciaki. Niesamowicie mądre, ciepłe, mające swoje zainteresowania i
marzenia. To po prostu fajni, młodzi ludzie, z którymi można pogadać na całe mnóstwo tematów.
Dlatego ciągle jestem w szoku po niedawnej lekcji z
pewnym piętnastolatkiem, która jak gdyby nigdy nic, niewinnie zaczęła się od
drugiego trybu warunkowego. A dokładniej od pytania:
- If you could change one thing in the world, what would
you change? (Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz na świecie, co byś zmienił?)
No i jakie odpowiedzi Wam przychodzą do głowy?
Pokój na świecie?
Lekarstwo na wszystkie choroby? Loty na Marsa?
Otóż nie. Mój uczeń odpowiedział
tak:
- I’d change myself. (Zmieniłbym siebie.)
I tak sobie myślę, że strasznie to smutne, że naprawdę
świetny chłopak mówi w ten sposób. Że w ogóle chodzi mu to po głowie. Wiem, że
ja nie mam dzieci, nie znam się (więc się wypowiem) i tak dalej, ale jeżeli Wy
jesteście rodzicami, to bardzo Was proszę – mówcie swoim pociechom, jakie są
wspaniałe. Niech wiedzą!
„Co na sercu mi leży,
na ramieniu mi siedzi,
wsącza się przez okno,
testuje odporność.”
