wtorek, 4 września 2018

Florence + The Machine "No Choir"

Dlaczego wszystko, co najlepsze, tak cudownie smakuje dopiero po 23.00?


"And if tomorrow it's all over
At least we had it for a moment
Oh darling things seem so unstable
But for a moment we were able to be still"

A kto nie słuchał jeszcze nowej płyty Florencji ten trąba - gdyby nie ona, już dawno w robocie rzuciłabym się przez okno. Z parteru.

niedziela, 5 sierpnia 2018

TACONAFIDE "Nóż"

Miałam ostatnio sen prawie erotyczny.

W roli głównej, oprócz mnie rzecz jasna, kolega z pracy – wysoki brunet  z idealnym trzydniowym zarostem, oczami niemal czarnymi i głosem tak głębokim, że kolana uginają się same.

Wszystko zaczęło się od niewinnego flirtu i jak to na niewinny flirt tego typu przystało, miał on swój początek przy kserokopiarce (ach ten romantyzm).
Potem było już tylko ciekawiej i intensywniej, aż do…
Aż do momentu, kiedy to uświadomiłam sobie, że heeeloł, przecież ja już mam faceta. Od kilku lat. Ciągle tego samego. 
Chwilę później dotarło też do mnie, że przecież to tylko sen, a skoro to tylko sen, to przecież nic się nie stanie, jak zapomnę się na tę krótką, króciutką, chwilunię.

Ale nie. Cały erotyzm szlag trafił.
Wychodzi na to, że nawet we śnie „takie rzeczy” mi nie w głowie.

Co nie zmienia faktu, że na firmowego informatyka, to ja już nigdy tak samo nie spojrzę.


"Zanim wyjdziesz, Ty mnie jeszcze raz dotknij."

sobota, 21 lipca 2018

Arctic Monkeys "The Ultracheese"

Taki lipiec?
Serio?


"I might look as if I'm deep in thought
but the truth is I'm probably not"

Nie pozostaje więc nic innego, jak zawinąć się w koc i słuchać nowej płyty Arcticów. 
Całe szczęście, że jest cudowna.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Ten Typ Mes ft. Justyna Święs "Odporność"

„Jak dobrze, że tamte błędy, to nie mój chleb powszedni.”

Skończył się kolejny rok szkolny, więc standardowo – czas na kilka słów podsumowania.

Bo chyba nigdy nie przestaje się tak całkiem być nauczycielem. Dlatego też, oprócz „normalnej” pracy na pełen etat, troszeczkę wciąż nauczam. Tak przy okazji. Tyci tyci. Przecież doba ma całe aż 24 godziny, więc czemu nie.

A poważnie, jest tak w dużej mierze dlatego, że uczę cudowne dzieciaki. Niesamowicie mądre, ciepłe, mające swoje zainteresowania i marzenia. To po prostu fajni, młodzi ludzie, z którymi można pogadać na całe mnóstwo tematów.

Dlatego ciągle jestem w szoku po niedawnej lekcji z pewnym piętnastolatkiem, która jak gdyby nigdy nic, niewinnie zaczęła się od drugiego trybu warunkowego. A dokładniej od pytania:

- If you could change one thing in the world, what would you change? (Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz na świecie, co byś zmienił?)

No i jakie odpowiedzi Wam  przychodzą do głowy? 
Pokój na świecie? Lekarstwo na wszystkie choroby? Loty na Marsa? 
Otóż nie. Mój uczeń odpowiedział tak:

- I’d change myself. (Zmieniłbym siebie.)

I tak sobie myślę, że strasznie to smutne, że naprawdę świetny chłopak mówi w ten sposób. Że w ogóle chodzi mu to po głowie. Wiem, że ja nie mam dzieci, nie znam się (więc się wypowiem) i tak dalej, ale jeżeli Wy jesteście rodzicami, to bardzo Was proszę – mówcie swoim pociechom, jakie są wspaniałe. Niech wiedzą!


„Co na sercu mi leży,
na ramieniu mi siedzi,
wsącza się przez okno,
testuje odporność.”

niedziela, 8 kwietnia 2018

O.S.T.R. "All My Life" / Stay Fly "Jestem z pokolenia, które wychowały matki, bo ojcowie dezerterowali"

Od zawsze trzyma mnie w pionie.
Stanowi słaby punkt.
Jej płacz rozrywa mi serce, radość i duma dodają skrzydeł.
Zawdzięczam jej tak wiele, że nie wiem, czy możliwe w ogóle jest, żeby to opisać.

Do Ojca może i mogłam mieć większe szczęście.
Jeśli chodzi o Mamę – wygrałam los na loterii.

"Mamo, nie martw się,
by chronić nas mam jeszcze w sobie wiele sił.
Dałbym Ci nieba część,
ten skromny raj, wybacz za cierpienie i wstyd.
Zmieniam marzenia w dźwięk,
miliony barw, wszak jesteś częścią każdej z nich.
Mamo, nie martw się,
stworzyłaś świat, co mi pokazał, jak chcę żyć."


Bo kto, jak nie Pan Adam?

I jeszcze link do notki "Jestem z pokolenia, które wychowały matki, bo ojcowie dezerterowali" z bloga Stay Fly, która tak bardzo tu dzisiaj pasuje:

http://stayfly.pl/2017/06/jestem-z-pokolenia-ktore-wychowaly-matki-bo-ojcowie-dezerterowali/

sobota, 17 marca 2018

KęKę "Cesarz"

Tęsknię czasem za widokiem z okna.

Całe życie tułałam się między piętrem dziesiątym, a ósmym, w porywach do dwunastego, a teraz wylądowałam na drugim. Marnie. Nie widać całego miasta. W ogóle widać niewiele. I nie ma tego niesamowitego wrażenia, kiedy siedzi się w nocy na parapecie i patrzy gdzieś, hen daleko. Za to są korony drzew, przedszkole pod blokiem i gołębie, które zawsze przesiadują na balkonie i gapią się na mnie co rano, kiedy robię kawę. Zawsze coś.

Ale wbrew pozorom, jestem zadowolona. Do tej dzielnicy Lublina zawsze miałam jakiś dziwny sentyment, spowodowany sama nie wiem czym. Może za dużo słuchałam Juniora Stressa w cudownych latach młodości? Bo co prawda architektura nie porywa, przez ścianę słychać wszystko, nawet jak sąsiad kichnie, i każdego dnia zastanawiasz się, czy nie zginiesz przez zatrucie czadem (ach, te piecyki gazowe), to klimat i tak jest niesamowity. Do tego ta szalona mieszanka mieszkańców – emeryci, studenci i koty (poważnie, jeśli wychodzisz z domu i nie spotykasz po drodze koteła, to znaczy, że masz problemy ze wzrokiem). No i jeszcze ja.

Pierwszy raz w życiu też mieszkam sama. Nie z rodzicami, nie ze znajomymi, nie z siostrą, czy przyjaciółką, nie z Nim. Sama. I jest mi dobrze. Bardzo dobrze. Łatwo przyzwyczaić się do takiej samotności. I sama nie wiem, czy przypadkiem nie powinno mnie to niepokoić.


„…wystarczy mi w bloku chałupa…”

Przynajmniej na razie.

niedziela, 11 lutego 2018

Kortez "Pierwsza"

Jak dziwnie by to nie brzmiało - przysiady dobrze robią na głowę.


"Tylko myśl, że jesteś gdzieś, przynosi ulgę."