środa, 10 kwietnia 2019

Stephen King "Łowca snów" / Nosowska ft. Łona "Boję się"

"Kiedy ból jest tak potworny, wszystko jest innym światem. Ból sprawia, że nawet miłość staje się kpiną, a wszystko, co materialne, zmienia się w cień samego siebie (...)"

To nie był świadomy wybór.

Kiedy się poznaliśmy, święcie wierzyłam, że będziemy żyli długo i szczęśliwe. W domku z ogródkiem. Z gromadką dzieci. Psem i dwoma kotami.

Co mogło pójść nie tak?

Choroba przyszła jakiś rok później. A raczej – wróciła. W sumie powinnam się była domyślić wcześniej. W końcu blizny, które dzielą człowieka na pół, nie biorą się znikąd.

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo to zmienia życie. Jak dotyka wszystkich dookoła.

Wiem, że mogłam odejść milion razy. Tyle samo razy pewnie o tym myślałam. Mogłam wybrać dużo prostszą drogę. Zostałam. Staram się wierzyć, że z miłości. Czasem boję się, że przeświadczenie, iż zostawić chorego człowieka, to zwykłe skurwysyństwo, miało zbyt duży wpływ na tę decyzję. Ale tylko czasem.

Dobija mnie bezsilność. Dobija mnie ból, który widzę codziennie, z którym nie mogę nic zrobić. Dobija mnie zmęczenie i ciągła walka o każdy dzień, o każdą dobrą chwilę.

Ale może na tym właśnie polega prawdziwe życie?


"Tak bardzo się boję, boję,
że to wszystko nie moje, moje,
że w cudze pióra się rano stroję,
że żyję życie nie swoje, swoje,
że się uparłam, by kochać Ciebie,
że kocham głową, nie sercem, sercem,
że się uśmiecham, choć wcale nie chcę,
że nie wiem, nie wiem kim jestem, jestem."

środa, 20 lutego 2019

Kwiat Jabłoni "Dziś późno pójdę spać"

"Otwarte oczy mam,
a głowa pełna i pusta."

- Kaśka, ty to w ogóle się w swojego ojca nie wdałaś! - orzekł wujek Staszek, polewając kolejnego kielona wódki, której konsekwentnie tego dnia odmawiałam.
- I chwała Bogu. - odrzekłam ja.

Patent na grobową ciszę przy rodzinnym stole jak znalazł.


"Nie mogę ruszyć w przód,
nogi sklejone taśmami.
Zaczynam spadać w dół,
spadam do góry nogami.
Myślę sobie, zaraz obudzę się,
lecz im bardziej spadam, tym bardziej widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen,
to wszystko chyba nie jest sen."

sobota, 24 listopada 2018

Kortez "Hej Wy" / Stephen King "Desperacja"

„Wróżyli mi, że skończę marnie.
Patrz, jaki wtedy mieli dar.
Choć nie dmuchali w moje żagle – odpłynąłem.”

Jestem pogrążona w desperacji. A raczej – w „Desperacji” – bo to tytuł kolejnej książki Pana Kinga, którą czytam. Od tej rzeczywistej jednak, mam wrażenie, dzielą mnie milimetry.

Bo to wcale nie jest fajne spędzać codziennie 8 godzin w atmosferze wszechobecnego zrezygnowania i ogólnej agonii. Niefajnie jest żegnać kolejnych kolegów i koleżanki z pracy, zastanawiając się, dlaczego akurat ja jeszcze nie dostałam wypowiedzenia. Niezbyt sympatycznie również jest ciągle odpowiadać na pytania, co to się u mnie w robocie porobiło (a jeśli ktoś nie odzywał się do mnie od 3 lat, to tym bardziej nie kumam, dlaczego uznał, że to najlepszy moment i temat, żeby akurat zagadać). A tak w ogóle, czego ty się spodziewałaś Kaśka? Przecież pracujesz dla złodziei.

Serio? No mnie jakoś nie okradli.

Szukam więc pracy.

Szukam tej pracy w miejscu, gdzie wciąż normą podczas rozmowy jest pytać kobietę, jaki jest jej stan cywilny, czy przypadkiem nie jest w ciąży („przypadkiem albo wcale nie przypadkiem, huehuehue” – tak, to cytat), ewentualnie kiedy tę ciążę planuje. W miejscu, gdzie proponowanie najniższej krajowej to standard, a pracodawca jest dumny z siebie, że w ogóle zapewnia umowę o pracę, bo to „przecież pani wszystkie składki popłacone”. A stosowanie systemu premiowego, w którym te premie będą wręczane „no tak no… pod stołem” już przestaje mnie dziwić.

Staram się więc uniknąć bezrobocia i przy okazji nie zwariować. Trzymajcie kciuki.


„Na tym polega problem ze śmiechem, że jest zbyt podobny do gazów. Czasami możesz się powstrzymać, ale przeważnie jednak nie możesz.”

wtorek, 4 września 2018

Florence + The Machine "No Choir"

Dlaczego wszystko, co najlepsze, tak cudownie smakuje dopiero po 23.00?


"And if tomorrow it's all over
At least we had it for a moment
Oh darling things seem so unstable
But for a moment we were able to be still"

A kto nie słuchał jeszcze nowej płyty Florencji ten trąba - gdyby nie ona, już dawno w robocie rzuciłabym się przez okno. Z parteru.

niedziela, 5 sierpnia 2018

TACONAFIDE "Nóż"

Miałam ostatnio sen prawie erotyczny.

W roli głównej, oprócz mnie rzecz jasna, kolega z pracy – wysoki brunet  z idealnym trzydniowym zarostem, oczami niemal czarnymi i głosem tak głębokim, że kolana uginają się same.

Wszystko zaczęło się od niewinnego flirtu i jak to na niewinny flirt tego typu przystało, miał on swój początek przy kserokopiarce (ach ten romantyzm).
Potem było już tylko ciekawiej i intensywniej, aż do…
Aż do momentu, kiedy to uświadomiłam sobie, że heeeloł, przecież ja już mam faceta. Od kilku lat. Ciągle tego samego. 
Chwilę później dotarło też do mnie, że przecież to tylko sen, a skoro to tylko sen, to przecież nic się nie stanie, jak zapomnę się na tę krótką, króciutką, chwilunię.

Ale nie. Cały erotyzm szlag trafił.
Wychodzi na to, że nawet we śnie „takie rzeczy” mi nie w głowie.

Co nie zmienia faktu, że na firmowego informatyka, to ja już nigdy tak samo nie spojrzę.


"Zanim wyjdziesz, Ty mnie jeszcze raz dotknij."

sobota, 21 lipca 2018

Arctic Monkeys "The Ultracheese"

Taki lipiec?
Serio?


"I might look as if I'm deep in thought
but the truth is I'm probably not"

Nie pozostaje więc nic innego, jak zawinąć się w koc i słuchać nowej płyty Arcticów. 
Całe szczęście, że jest cudowna.

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Ten Typ Mes ft. Justyna Święs "Odporność"

„Jak dobrze, że tamte błędy, to nie mój chleb powszedni.”

Skończył się kolejny rok szkolny, więc standardowo – czas na kilka słów podsumowania.

Bo chyba nigdy nie przestaje się tak całkiem być nauczycielem. Dlatego też, oprócz „normalnej” pracy na pełen etat, troszeczkę wciąż nauczam. Tak przy okazji. Tyci tyci. Przecież doba ma całe aż 24 godziny, więc czemu nie.

A poważnie, jest tak w dużej mierze dlatego, że uczę cudowne dzieciaki. Niesamowicie mądre, ciepłe, mające swoje zainteresowania i marzenia. To po prostu fajni, młodzi ludzie, z którymi można pogadać na całe mnóstwo tematów.

Dlatego ciągle jestem w szoku po niedawnej lekcji z pewnym piętnastolatkiem, która jak gdyby nigdy nic, niewinnie zaczęła się od drugiego trybu warunkowego. A dokładniej od pytania:

- If you could change one thing in the world, what would you change? (Gdybyś mógł zmienić jedną rzecz na świecie, co byś zmienił?)

No i jakie odpowiedzi Wam  przychodzą do głowy? 
Pokój na świecie? Lekarstwo na wszystkie choroby? Loty na Marsa? 
Otóż nie. Mój uczeń odpowiedział tak:

- I’d change myself. (Zmieniłbym siebie.)

I tak sobie myślę, że strasznie to smutne, że naprawdę świetny chłopak mówi w ten sposób. Że w ogóle chodzi mu to po głowie. Wiem, że ja nie mam dzieci, nie znam się (więc się wypowiem) i tak dalej, ale jeżeli Wy jesteście rodzicami, to bardzo Was proszę – mówcie swoim pociechom, jakie są wspaniałe. Niech wiedzą!


„Co na sercu mi leży,
na ramieniu mi siedzi,
wsącza się przez okno,
testuje odporność.”