niedziela, 18 czerwca 2017

Łona i Webber "Nie ma nas"

"Closer" i "Sex on Fire" usłyszane na żywo, to bez wątpienia jedne z najcudowniejszych wspomnień ostatnich tygodni.

Muszę jednak przyznać, że szalone tańce Łony i jego ekipy na scenie stanowiły idealną rozgrzewkę.

Przypomniało mi się nawet, że kiedyś całkiem lubiłam Marię Peszek, i że niektórych jej utworów wciąż słucham z przyjemnością.

Podsumowując - Orange Warsaw Festival uważam za udany.


"Nie musimy ze sobą gadać, ale moglibyśmy sympatyczniej milczeć.
Nie musimy oczekiwać cudu, w tej materii bym entuzjazm studził,
ale nie musimy sobie nic mówić,
żeby dostrzec w ludziach choćby odrobinę ludzi."

sobota, 27 maja 2017

Kings of Leon "I Want You"

"Put your eyes on me
and I know a place that we can get away"

Tryb oczekiwania włączony.
Byle do piątku. I niech będzie fantastycznie!


"I said I want you,
just exactly like I used to"

piątek, 14 kwietnia 2017

Miuosh ft. Katarzyna Nosowska "Tramwaje i gwiazdy"

Czas zmienić strategię.

Początek końca, czy początek nowego?
Czas pokaże.


"Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek mnie dotkniesz,
tak samo, jak nie wiem, czy zostać, czy iść.
Mieliśmy lepsze dni,
dłuższe noce
i miało tak zostać na zawsze."

niedziela, 5 marca 2017

Jakub Małecki "Dżozef"

Jakie to szczęście, że ten semestr już się skończył, bo byłam zdecydowanie zbyt bliska obłędu.


Muzycznie dzisiaj cisza, ale zamiast tego książka, którą serdecznie polecam:

"Podszedłem do okna, a za nim menel.
- Taki to ma przejebane - zauważyłem.
- Czemu? - Czwarty podjął temat. Nie spał już?! Przecież zasnął parę sekund temu.
- No bo jest menelem - odparłem. - Bezdomnym.
- I?
- I to jest cholernie smutne chyba. Wątpię, żeby gość wstawał co rano z uśmiechem na twarzy.
- A ty wstajesz?"

środa, 25 stycznia 2017

The xx "I Dare You"

"I'm on a different kind of high"

Walizka spakowana.
Czas na chwilę oddechu od... Tak, tego mi właśnie trzeba.


Na tę płytę czekałam już od dawna. 
I kiedy się doczekałam, w końcu udało mi się w czymś zasłuchać.

"I need my feelings set on fire!"

wtorek, 17 stycznia 2017

Taco Hemingway "Szczerze"

To uczucie, kiedy masz prawie 30 lat, a sąsiadki i tak kablują mamie, że chodzisz bez czapki.

"Nie wiem jak ty... Mało ludziom wierzę.
Mam wrażenie, że się gubią, kiedy mówią szczerze."


"Wosk" mnie zachwycił.
"Marmur" już trochę mniej, ale jest kilka kawałków godnych uwagi. 
Można by rzec - Taco trzyma całkiem dobry poziom.

poniedziałek, 2 stycznia 2017

The Last Shadow Puppets "Bad Habits"

Nie trzeba należeć do grona najwierniejszych czytelników mojego bloga, aby zorientować się, że nie lubię Świąt. Nie lubiłam nigdy i nigdy się z tym nie kryłam, wprawiając w zakłopotanie każdego, kto mnie o Święta zapytał. W tym roku jednak to, co się działo, zaskoczyło nawet mnie. Niestety, obyło się bez pozytywnych niespodzianek i wybuchów radosnego entuzjazmu.

Zaczęło się jeszcze w noc przed Wigilią, kiedy telepiącymi się z nerwów rękami wzywałam karetkę. A kolejnych kilku godzin spędzonych na izbie przyjęć, godzin wypełnionych bezsilnością i lękiem o bardzo bliską mi osobę, nie zapomnę pewnie przez długi czas.

I w zasadzie na tym mogłabym zakończyć, bo wszystko, co działo się później, kręciło się wokół tamtego wydarzenia. Przynajmniej w mojej głowie. Bo tak poza tym, to wiecie:
- może jeszcze sałatki?
- chyba znowu schudłaś!
- weź zostaw to zmywanie, chodź do nas
- a ten twój, to gdzie?
- za rok to już może w większym gronie, co?
- a śledzi czemu nie zjesz?
I tak w nieskończoność.

Sylwester miał więc być odskocznią, beztroskim czasem spędzonym na luźno w fajnym gronie. Ale nie. Usłyszałam, jak to "muszę" zadecydować, co jest dla mnie "ważniejsze". Jakie są moje "priorytety". Dokonać "wyboru". I inne takie tego typu. A dupa. Nic nie muszę. I kropka.

Dlatego jakoś wcale nie martwi mnie powrót do pracy i fakt, że jutro o tej porze pewnie znów będę planowała kolejne lekcje. Cóż, pewne nawyki, również te nienajlepsze, się nie zmieniają.


"should've known..."

A Wam życzę, aby ten Nowy Rok był o niebo lepszy, niż poprzedni!