Chyba w każdej rodzinie jest ktoś taki - ktoś, kto ma przecież przeogromny potencjał, ale jednak stanowi jedno wielkie rozczarowanie.
Cóż, tym razem padło na mnie.
Jak widać świąteczny nastrój trwa w najlepsze.
"I boli mnie trochę ta rola..."
"Moim zdaniem życie jest jak pączek z dżemem. Nie dowiesz się, jakie tak naprawdę jest, póki się w nie nie wgryziesz. A kiedy już się wgryziesz i uznasz, że właściwie bardzo ci smakuje, to w tym samym momencie wielki dżemowy glut spada ci na najlepszą koszulkę."

Z tym dżemem, to się zgadza... :)
OdpowiedzUsuńJak chce się żyć po swojemu, to trzeba rozczarować przynajmniej kilka osób. A potencjał można wykorzystać na mnóstwo różnych sposobów. Przypominam o tym rodzicom od czasu do czasu. Chociaż chyba na wiele się nie nastawiali ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! I oblewam Cię wirtualnie wodą ;)
Po pierwsze - zastrzeliłaś mnie tym kawałkiem :-D Czekałem na niego, ale oczywiście przegapiłem... Na szczęście mam Twój blog i Twoje nieocenione ucho :-) Z tymi imionami brzdąców, to też zaczynam mieć mały miszmasz. Podobnie jak z imionami znajomych. Przecież pół życia jedzie się na ksywie... A w przypadku jakich rodzinnych okazji nie powiesz do kogoś z ksywki (chyba, że rodzina też mówi z ksywki, to wtedy spoko).
OdpowiedzUsuńPo drugie - już raz powiedziałem przy stole - "żadnych tematów o polityce". I popatrz - domownicy posłuchali. Ojciec mi ciągle mówi, że ślub i dziecko to w okolicach 30-stki lub później. Wnerwia mnie to, ale jakby nie patrzył, już bliżej niż dalej. No i oczywiście dziadkowie, którzy chcą mieć prawnuki... Ojciec mniej więcej tyle miał, kiedy przychodziłem na świat. I też wcale nie czuł się super pewnie mimo, że mój brat już na świecie był jakiś czas. Ale przecież kobiety mają inaczej. Nie zazdroszczę Wam. Naciski ze strony matek, ciotek, babć, czasem też męskiego grona. Nie lubię, nie toleruję. Zrobię jak będę gotowy(a). Mogę zaryzykować stwierdzenie, że czasami kobiecie jest o wiele lepiej z mężczyzną, którego darzy umiarkowaną sympatią niż z bliską jej kobietą. Jeżeli się mylę, proszę mnie poprawić. Pozdro! :-)
Hęę? Pani Kania zakałą rodziny? No tego to bym nie przewidział. Ale chyba naprawdę się przejęłaś bo w notce ani słowa in inglisz.
OdpowiedzUsuńMyślę jednak że nie będziesz się kierować oczekiwaniami innych a żyć tak jak ty chcesz. I tego ci z całego serca życzę. I żeby się spełniło to co sobie zaplanowałaś.
A że jednym z tych planów jest zapewne doskonalenie mojego in inglisz to w tym akurat obiecuję ci pomoc.
Czasem jest dobrze nie słuchać głosów tych najbliższych.
OdpowiedzUsuńW ogóle po przeczytaniu Twojego wpisu przypomniało mi się to. Nie wiem, na ile adekwatne do Twojej sytuacji, ale może akurat... :3
"Ale cóż, wiem co myślę, nie na wszystko się zgodzę
Nie mam zamiaru spełniać czyichś oczekiwań
W życiu nie chodzi o to by sympatię zdobywać".
Trzymaj się i nie daj sobie wmówić, iż jesteś rozczarowaniem.
Piona :)
no to witam w klubie czarnych owieczek ;) a tu coś adekwatnego https://www.youtube.com/watch?v=OSgge7GBur4 kiedyś było w wersji śpiewanej na rockową nutę aber ich habe das link verloren;)
OdpowiedzUsuńDaję +1 do Twojego wpisu. Ja tez jestem oraz czuję się jako zakała całej rodziny. Mam takie dziwne wrażenie, że wszystkie ich oczy patrzą na mnie i obserwują każdy mój ruch. Gdy coś nie pójdzie po myśli, wówczas hejt w różnej postaci leci niczym żółć z wątroby. Przyzwyczaić się było na początku ciężko, ale teraz tylko uśmiechem to zabijam i tyle. Olewam na całego. Tobie proponuję zrobić identycznie. Nie przejmuj się wcale po prostu. Pzdr:)
OdpowiedzUsuńda się zrobić:))
OdpowiedzUsuńZawsze do usług! ;D
OdpowiedzUsuńale ne żyjesz po to, żeby spełniać czyjeś oczekiwania. rób to co kochasz,żyj po swojemu i ciesz się tym, bez względu na opinię innych. wgryzaj się w pączka i nie przejmuj się koszulką :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam cieeepło :))
Przeczytaj sobie przed ostatnią notkę i mnie :) znajdziesz coś dla siebie... ;))) też nia jestem... Tylko wiesz.. po swojemu. Trzymaj się Aniolku.
OdpowiedzUsuńPrzeczytaj sobie przed ostatnią notkę i mnie :) znajdziesz coś dla siebie... ;))) też nia jestem... Tylko wiesz.. po swojemu. Trzymaj się Aniolku.
OdpowiedzUsuńDobry film, gdy ktoś lubi obserwować kosmos i wie o tym, że nigdy go tam nie będzie. Wiadomo przecież też, iż niektóre zdjęcia są zwyczajnie nieprawdziwe.
OdpowiedzUsuńA nastrój świąteczny jeszcze Ci się udziela, czy już niestety koniec ze wszystkim?:) Pamiętaj: potencjał to podstawa, a koszulki jak się zabrudzą można zawsze wyprać w pralce z dodatkiem detergentów, zatem pozostanie zero śladów po dżemie. Pzdr:)
dogodzić wszystkim się nie da. i nawet nie trzeba się starać tego robić wbrew sobie. niektórych na pewno każdy z nas i tak rozczaruje. w końcu nie jesteśmy po to aby spełniać wszystkie oczekiwania najbliższych. jasne, ze oni nas widzą, jako tych dokonujących rzeczy wielkich i słusznych (wielkich i słusznych w ich mniemaniu.i oczywiście rzecz wielka, może być różna u różnych ludzi) ale przecież to my przeżywamy nasze życie. czasami niektórym trzeba o tym przypomnieć.
OdpowiedzUsuńSzczęścia Ci życzę! Ty najlepiej wiesz co Ci je przyniesie! Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń