"but I'm afraid of being hurt, that's true
but not afraid of any physical pain
just as I am always scared of water
but not afraid of standing out in the rain"
Lubię mojego kota.
Chociaż jak wiadomo – koty, to
zazwyczaj skurwysyny.
Potwierdza to chyba tezę, że z
niewyjaśnionych powodów, jak ćma lgnę do różnych typków spod ciemnej gwiazdy
(albo oni do mnie, jedno z dwóch).
Mój kot preferuje bycie w centrum
uwagi, nie przepada za konkurencją i skutecznie uniemożliwia mi różne przyjemne
czynności. Jak zresztą widać na załączonym obrazku.
(Żeby nie było wątpliwości – mój
pan i władca, to ten łaciaty. Czarne stworzenie przypałętało się od sąsiadów i
jest tolerowane chyba tylko i wyłącznie dlatego, że nikt nie ma wątpliwości, iż
i tak nie dorasta Bimbrowi do pięt.)
I chyba, co można zauważyć na
zdjęciu, nadchodzi nieuniknione, czyli… Jesień.
Eh.

Edyta pisze:
OdpowiedzUsuń"Wydawnictwo „Love & more…“ to podwójny album, składający się z płyt „Love“ i „more...“ Reedycja mojego pierwszego solowego krążka „Love“ jest wspaniałą okazją do zaprezentowania słuchaczom piosenek zupełnie nieznanych, wcześniej niepublikowanych, które dla mnie wciąż są ważne i dobrze się ich słucha, mimo upływu lat.
Będą też wykonania archiwalne, jak chociażby akustyczne „Have to carry on“ z popularnego w latach 90-tych telewizyjnego programu Luz, czy też fragmenty koncertu z legendarnego klubu Akwarium.
Całość dopełnią znane numery: „Opowieść“, „Niewinność“ (wersja singlowa z 2002 roku), „Pomyśl o mnie“ oraz nowy utwór pt. „Nie zabijaj miłości“.Płyta „more…“ jest składanką, ale starałam się, by miała charakter spójnej całości. Wszystkich serdecznie zapraszam, by udali się ze mną w 24-letnią muzyczną podróż w czasie."
a najbardziej przekonuje mnie ostatnie zdanie, o tej podróży i... dotarło, cholera, do mnie jaka stara jestem, bo ja Edyty słucham od lat... od lat 90-tych, kiedy to młoda i piękna byłam :D teraz to już tylko wspomnienie zostało, no i kilka płyt Edyty... dlatego chętnie dokupię brakującą "pierwszą z dodatkowym bonusem" :))
a teraz do rzeczy ;) jaki kot jest, każdy widzi... ale z imieniem to pojechałaś, że mnie aż normalnie zaczęło suszyć ;) a z okazji nadchodzącej jesieni i - nie ukrywajmy - długiej zimy, trzeba by się zaopatrzyć w jakieś dobre winko czy też inne rozgrzewające procenty :)
aha... odwróć Bimbrowi następnym razem, bo "czyta" do góry nogami :D
Co do kotów mam mieszany stosunek. I je lubię i czasami mnie wkurzają. Nie kapuje tez tego fenomenu z kotami w necie, no ale jak już są to trudno. Może jestem staroświecki ;) I też lubię sobie posłuchać od Ciebie kawałków bo nie wiem czemu, są dla mnie bardzo alternatywne. Kojarzą mi się z radiową trójką. I ostatnio w niedzielę na "trójce" w aucie usłyszałem jeden kawałek, który umieszczę. W następnym wpisie. Będzie on trochę niespodzianką. Obiecuje, że Małpa też będzie :) I oczywiście komunikator już też załatwiłem ;)
OdpowiedzUsuńja tam jesień lubię najbardziej ze wszystkich pór roku.
OdpowiedzUsuńco kotów - oo tak, zdecydowanie lubią przeszkadzać.
Oto kot...to nie ja tak mówię, tylko Kaliber 44. Nie posiadam obecnie, wcześniej też nie i wcale nie zamierzam mieć u siebie żadnego futrzaka, gdyż brakuje mi (nie)stety czasu dla niego oraz takie jakieś mało męskie (wystarczy spojrzeć na wiadomo kogo). Pies mógłby być, chociaż i tak mam mało miejsca.
OdpowiedzUsuńCzasami wydaje mi się, że zwierzęta przypominają ludzi (lub odwrotnie) we wszystkim albo przynajmniej po części. Co chcesz, w obecnych czasach słowo "człowiek" nie brzmi zbyt dumnie.
PS. Gratuluję niebytu w UP, +1 dla Ciebie. Wizyta tam nie należy do najmilszych, raczej jest wręcz traumatyczna. Podobno tonący brzytwy się chwyta...
a jesienią dobrze mieć takiego przyjaciela mruczącego :) ee, zwierzęta są o niebo lepsze od ludzi, nie mówią, nie ranią, kochają właściciela takim, jakim jest... doceniajmy je :D
OdpowiedzUsuńzajebistego masz tego kota :))) a jego imię spodobało mi się, tak samo bardzo jak sama Jego Dostojna Wysokość :)))
OdpowiedzUsuńano jesień. ale zobacz jaka (póki co) ładna :) chyba nie można narzekać, bo ciepło jest i słonecznie, przynajmniej w Krakowie.
Bardzo mi miło poznać Bimbra :) Też miałam kota przez jakieś dwa tygodnie. Niestety mój pies dostawał na jego widok furii, a brat alergii i musiał go zabrać kuzyn (kota, nie brata - niestety). Teraz przychodzi jeden bez łapki co noc i śpi do rana na ławce pod domem. Koty są tak samo kochane jak psy, żadne z nich skurwysyny :)
OdpowiedzUsuńPodpowiem - utwór 7. Bardzo popularny zespół z wysp. Płyta za free w iTunes. Tyle jestem w stanie powiedzieć na dzień dzisiejszy. A czy Ci się udało? Na pewno cenię Cię za inne podejście do komentarza do tego wpisu :) Spodobał mi się. Kreatywna jesteś :) Pozdro! :)
OdpowiedzUsuńGdybym sam miał kota, to na 100% nie dałbym gościowi wejść sobie na głowę. On/ona musi wiedzieć, kto tu rządzi, czyli: ja daję jedzenie oraz opierunek, natomiast zwierzę odwdzięcza się brakiem gryzienia i posłuszeństwem. Jeśli te zasady są naruszane, wówczas nie ma zgody.
OdpowiedzUsuńPS. ja również omijałbym UP z daleka, ale niestety jestem bezrobotny i na prywatne leczenie w klinice mnie nie stać. No cóż, mam jak wszyscy inni rodacy...
To ja się będę upierać przy swoich absurdalnych poglądach :) A u mnie ok, zeszyty kupione - dwa. Nie wiem właściwie po co mi aż dwa zeszyty na piątym roku, ale może się przydadzą :D
OdpowiedzUsuńJa już dzisiaj zdążyłam się przekonać, jaka jest jesień :D 6 stopni na dworze, wrrrr :) a kociaki - powoli staram się do nich przekonywać
OdpowiedzUsuńprzyszłam podziękować za Twój pomysł przewodniczki na papierze :) to faktycznie mogłoby być zajęcie idealne :)
OdpowiedzUsuńa wracając jeszcze do sukienek... pewnie, ze nie ma co przejmować się aż tak długościami. na co dzień noszę przed kolanko albo torszeczkę bardziej niż przed (takie jak np ta biała na zdjęciach) :)) ale jednak już długości krótszej typu tej kolorowej sukienki (czerwono,biało,czarnej) do pracy bym nie ubrała :)
Cofnęłam się w czasie, bo to mnie nie było :P
OdpowiedzUsuńMój pan i władca, tyle że czarny, również nie toleruje konkurencji. Ceni sobie swoje terytorium, na którym to wszystkich dwunożnych ustawia :) Sieje terror i spustoszenie ale co mu zrobisz jak jest słodziutki ^^.