"Tak to bywa, jak w starej piosence. Na torcie z wierzchu jest lukier, a pod spodem cała masa goryczy. Ludzie zapomnieli o tobie, umarli, wyłysieli, potracili zęby. W paru wypadkach popadli w obłęd. Och, życie jest cudowne! Jak diabli, stary!"
Nigdy nie byłam mistrzynią, jeśli chodzi o regularne pisanie na blogu, ale w tym roku przechodzę samą siebie. Bo co z tego, że chęci są, skoro z realizacją co najmniej marnie.
Bo i o czym tu pisać. Mam wrażenie, że dni jeden po drugim zlewają mi się w jedno. Że nie dzieje się nic znaczącego. Że życie przecieka mi przez palce.
Od jakiegoś czasu staram się tez nie zasypywać tego miejsca smutnymi rzeczami. Dlatego nie pisałam o tym, jak błagałam wręcz dyspozytorkę pogotowia o karetkę. O tym, jak stałam w czarnym swetrze przed kościołem trzymając Go za rękę i telepiąc się mimo trzydziestostopniowego upału. O tym, jak o trzeciej w nocy dzwoniłam do zakładu pogrzebowego. Ani o tym, jak moje zaufanie zostało po raz kolejny zdeptane przez jedną z najbliższych mi osób. Czy o nocach, których nie przespałam martwiąc się o ludzi, na których mi zależy. Ani też o tym, że noszę się z podjęciem decyzji, która - jestem tego pewna - wywróci mój świat do góry nogami.
Ale przecież w tym roku zdarzyło się też sporo naprawdę dobrych rzeczy. Zostałam mamą chrzestną cudownej dziewczynki. Moja babcia obchodziła kolejne okrągłe urodziny. Mój malutki braciszek ożenił się ze wspaniałą, mądrą kobietą. Wciąż mam pracę. Dostaję nowe, dodatkowe projekty. Nie przytyłam. Odkryłam najlepszego Pad Thaia w mieście. Serio, mogło być zdecydowanie gorzej.
I tego się będę trzymać.

Tak, zdecydowanie nie miałaś o czym pisać. Zdecydowanie. Wcale nie jestem obrażony. Nic a nic. Ani ani.
OdpowiedzUsuńrozumiem to niepisanie. z jednej strony, przynajmniej u mnie, zdania układają się w głowie i czasem chciałoby się je wywrzeszczeć, wypisać. z reguły jednak pozostają jedynie gdzieś tam, w czeluściach umysłu. choć zdarzają się wyjątki.
OdpowiedzUsuńps. i ja ściskam mocno :*
Mocno przytulam choć mogę tylko wirtualnie. Pisz częściej w przyszłym roku Kochana. Wyrzuć z siebie czarne myśli, zwierz się z tego co Cię boli, może sprawi to, że poczujesz się lepiej. Pisz też o tych dobrych rzeczach, bo jak sama widzisz, żaden rok nie jest aż tak straszny. Zawsze zdarzy się coś dobrego. Dobrze jest to doceniać :)
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci, żeby przyszły rok był Twoim ulubionym napojem we właściwej butelce ;)
Bardzo dziękuję za komentarz na blogu, bo dziwnym trafem dostałam przez Ciebie zastrzyk energii. Co do regularności wiem, jakie to trudne, ale zdecydowanie warto, żebyś tu była i to kontynuowała. Mam tak podobne emocje do Twoich, że aż trudno mi to opisać. To zlewanie się dni, uciekanie czasu... A co to ludzi to nauczyłam się, że najwięcej można polegać i dostać od obcych. Nigdy nie powinniśmy polegać za bardzo na osobach, które są blisko i którzy teoretycznie powinni być dla nas jak skała.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się mocno i wszystkiego wspaniałego w Nowym Roku! <3
trzymaj się! Jesteś silna i dasz radę utrzymać pozytywne nastawienie. A pisanie na blogu jest właśnie taką formą odskoczni, tu możesz się wyżalić a my zawsze będziemy by Cię wspierać:)
OdpowiedzUsuńCzyli jednak da się znaleźć jakieś pozytywy w 2020.
OdpowiedzUsuńja i latanie na takim ustrojstwie? :) o nienie. z moim lękiem wysokościowo-przestrzennym, jak nic zeszłabym na zawał :) co dziwne, maszerując po górskich szlakach, nie odczuwam takich strachów. no może poza paroma malutkimi wyjątkami.
OdpowiedzUsuńTeż miałam taki okres w życiu, więc rozumiem skąd u Ciebie taki zastój. Mam nadzieję, że niedługo nabierzesz inspiracji na nowe wpisy i zaczniesz zaglądać tu częściej. :) Oby ten rok był lepszy ;)
OdpowiedzUsuń