środa, 17 lipca 2019

Sokół feat. Dawid Podsiadło "Świadomy sen"

– To ja widzę teraz dwie opcje – powiedział dopijając kolejnego drinka. – Albo bierzemy po jeszcze jednym… albo jedziemy do mnie.

Tej nocy mówił zresztą wiele rzeczy. O tych wszystkich fantastycznych chwilach, które mieliśmy razem. O spacerach nocą po osiedlu. O wieczorach przegadanych nad zalewem. O wypitych butelkach wina. O knajpach, które wspólnie odwiedziliśmy. O setach w siatkę, które z nim przegrałam. O książkach, które mi pożyczył. O filmach, które mi się podobały, a on mówił, że nuda. O tym, jaki to był cudowny czas.

– Pamiętasz, Kasia?

Pamiętałam.

Zamilkł tylko, gdy zapytałam go o rodzinę. Nie tryskał entuzjazmem mówiąc, jakie imię dali córeczce, która urodziła się pół roku temu. Niechętnie wypowiadał się o żonie, z którą ma już dwójkę dzieci, ale po ślubie przecież zmieniła się nie do poznania i to już całkiem nie to samo. Tak jakby to była zupełnie inna rzeczywistość, niepasująca do jego obecnego życia.

– Wiesz, bo ja nie myślałem, że będzie tak… szaro. Przerosło mnie to wszystko.

Taki był męski, opowiadając o swoich zawodowych sukcesach, machając mi przed oczami zegarkiem za miliony monet i prężąc mięśnie wyćwiczone w hotelowych siłowaniach podczas podróży służbowych. Ale bycie odpowiedzialnym mężem i ojcem, dbanie o wartości, które kiedyś były dla niego takie ważne – to go przerosło. Prawdziwy facet, bez pudła.

Wybrałam opcję numer trzy – zamówiłam taksówkę, by jak najszybciej wrócić do domu.

„Lecz jednak jeden dzień
lub jedna noc
doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem.
Czy byłem pełen sił, czy miałem tego dość,
dzięki tej chwili dzisiaj patrzę na tę przestrzeń.”

Na krótką chwile zorientuję się, że mam szczęście.”

6 komentarzy:

  1. Pozwól, że najpierw odniosę się do wpisu, bo zaskoczył mnie. Jest do bólu prawdziwy. Uwierz mi, mógłbym napisać o tym następne kilka stron, ale nie mam tyle czasu na pisanie, a Ty pewnie na czytanie. Nie ma sensu się też rozdrabniać. Powiem tylko tyle - serce mi drgnęło jak to czytałem. Widzę w tych kilku akapitach tyle rzeczy, mimo, że notka (jak mniemam) dotyczy Ciebie i Twojego znajomego. Widzę dużo między wierszami i widzę te same rzeczy u siebie w miasteczku. Mam masę skojarzeń i porównań. I cholera poniekąd czuje minimalne bo minimalne, ale jednak powiązanie z tematem u mnie..

    Co do komentarza - dziękuję :-) Kiedy przeczytałem Twój komentarz to zadzwoniłem do drugich dziadków z pytaniem jak się czują i co u niech słychać. Widzę ich raz na pół roku lub 9 miesięcy. Szkoda mi tego, że są sami. Przeprowadzić trochę bliżej się na razie nie mogą. Cóż, taki los bywa przewrotny.
    Mając trójkę z przodu coś mi "odwaliło". Co raz częściej zadaje sobie takie pytania. Sytuacja z babcią jest tylko akceleratorem w tym wszystkim. Chyba przekonuję się, że czas nigdy nie jest odpowiedni. Nie wykalkulujesz kiedy będzie odpowiedni moment. Zamiast liczyć na cud, lepiej chyba samemu inicjować sytuacje i samemu być sprawcą tych cudów :-) (tak, wiem, że łatwo napisać ;-)) Trzeba iść przed siebie, gdzie z lewej strony są ludzie, którzy są w związkach i flirtują z innymi, a z prawej są osoby w trakcie rozwodów i są przed 35 rokiem życia. Dzięki za słowa otuchy, doceniam :-) To co, "mentalny żółwik"? �� Pozdro :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. wpadam tu praktycznie co dnia
    wpadam bo jest tu takie coś co pokazuje nowe notki u ludzi których czytam, i nie muszę wtedy wpadać do każdego z osobna
    czyli wpadam tu z czystej wygody
    bo przecież nie żeby poczytać, już zapomniałem i dałem sobie spokój z tym że tu można przeczytać coś nowego
    wpadam tu ostatnio, nie chcę wierzyć, wpadam ponownie, jest, okazało się że jest, nowa notka
    to będzie chyba mój najdłuższy komentarz w historii

    cóż rzec? nie dziwi mnie ten pan, tak ma chyba z panów każdy, a przynajmniej wielka ich część - mówię z doświadczenia
    przykre ..... przykre jak cholera
    ale jednego mu nie daruję, nie wiem co miał na myśli "albo jedziemy do mnie" ale jeżeli się domyślam dobrze to mówię : kutas, złamany do tego
    i nie wiem co to za Kasia, mogę się tylko domyślać, ale powiem jedno - mądra ta Kasia, bardzo mądra

    OdpowiedzUsuń
  3. tak sobie myślę, że tak często stajemy się tym za czym tak bezsensownie gonimy, że dopiero kiedy się zatrzymamy, zaczynamy być szczęśliwi i doceniać to co mamy, a im mamy materialnie mniej tym paradoksalnie lepiej dla nas, chociaż ani to lekkie, ani łatwe, ani tym bardziej przyjemne...

    OdpowiedzUsuń
  4. opcja numer trzy, tak jak i Tobie, tak i mnie wydaje się najsłuszniejsza. jeszcze ewentualnie pierwsza, ale ta pośrodku... nie, nie nie.
    ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie rodzinne nie jest dla wszystkich. Może to nic złego postawić na karierę, postawić na siebie i przelotne miłostki. Tylko wtedy rezygnuje się z życia rodzinnego. Szkoda, że niektórzy nie potrafią się nad tym zastanowić nim wejdą w coś z czym sobie nie radzą, a co jest wielka odpowiedzialnością. Takich mężczyzn jak ten pan jest wielu, takich kobiet również, bo ludzie nie rozumieją siebie. Nie potrafią w odpowiedniej chwili "odłożyć kieliszek i wyjść" :) dobrze, że nie wszyscy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, ze znalazłam tego Twojego bloga w gęstwinie blogów! Stanie się chyba on moim ulubionym. Ja ównież próbuję (nieudolnie) opisywać relcje damsko-męskie i zawieszenie w przestrzeni pomiędzy nimi, a prawdziwą miością...

    Co to Twojego przypadku, niektórych to po prostu przerasta, czysz nieczęsto dziś widzimy opuszczone matki, ciągnące jedno dziecko za sobą i pchające wózek? Nie tylko matki, są też ojcowie... Po prostu, niektórzy powinni wybrać inną drogę, dobrze, jeśli zorientują się wcześniej niż podejmą tę jedna decyzję... Dobrze, że wybrałaś najwłaściwszą opcję, po co robić sobię jazdy, które być może dla kogoś nic nie znaczą...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń