„Ty to masz szczęście!”
Słyszę
to ostatnio co chwilę, jak jakąś zaciętą płytę, i za każdym razem czuję, jak
nóż w kieszeni mi się otwiera, a chęć mordu staje się silniejsza, niż potrzeba
zjedzenia słoika Nutelli. Naraz.
Ale
o co mi chodzi? Przecież taka ze mnie farciara.
Poza
tym, mi to się w ogóle wyjątkowo udało (bo udało się samo, podkreślam), gdyż urokami
bezrobocia przyszło mi delektować się raptem dwa tygodnie. A potem znalazłam
pracę. I to nawet bez znajomości. W zawodzie. Dacie wiarę? Tak po prostu. Nawet
nie byłam w Urzędzie Pracy. Życia więc nie znam. I powinnam być wdzięczna
niebiosom, że spotkał mnie tak łaskawy los.
Oczywiście
fakt, iż zaczęłam działać na długo przed otrzymaniem wypowiedzenia, nie
świadczy absolutnie o mojej przedsiębiorczości, czy chociażby zdrowym rozsądku.
Wieloletnie doświadczenie na pewno nie miało z tym też nic wspólnego. Podobnie
jak godziny spędzone na przeglądaniu ofert, dziesiątki wysłanych CV oraz
kilkanaście rozmów, które odbyłam. No i gruby plik referencji, które za każdym
razem na te rozmowy zabierałam.
To
wszystko nic. Fart i tyle.
"Odpocznij,
zapomnij o tych, co skrzywdzili Cię.
Ciemna woda, mętna woda
w Twoich oczach pełnych obaw."

Nie słuchaj ludzi ona zawsze "wiedzą lepiej" wszystkim się wydaje, że tylko oni musieli ciężko zapracować na to co mają, a wszystkim dookoła spada z nieba. Ja Ci granuluję znalezienia pracy :) Pozdrawiam serdecznie :*
OdpowiedzUsuńhttp://pracownia-kotolaka.blogspot.com
http://raciezka.blogspot.com
Przede wszystkim dzięki za Twoją odpowiedź. Cieszę się, że moje słowa mogą wywołać trochę ciepła. To buduje. Tym bardziej, że okres marzec - kwiecień "zalatywał" tematami dość mocno egzystencjalnymi. Nic to, może się w końcu zbiorę i coś napiszę na ten temat.
OdpowiedzUsuńA co do wpisu.. Na początek - Gratulacje! :-) Ludzie już po prostu tacy są - widzą efekt końcowy. Sam proces jest często pomijany. Więc gratuluję Ci wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu. I choć nie widziałem całego procesu, który przebyłaś to wierzę, że jesteś teraz bardzo z siebie dumna :-) Przynajmniej tak mi się wydaje (owszem, mierze swoją miarą). Z resztą praca, w której jestem obecnie - znalazłem sam, poszedłem na rozmowę, bez znajomości itp. I jestem z tego dumny. Z resztą u mnie temat pracy to temat rzeka.. Trzymaj się, nie daj się :-)
uuuffff, wreszcie coś napisałaś
OdpowiedzUsuńmartwiłem się - wiesz
ale rozumiem, że okoliczności były niesprzyjające
szczęście sprzyja lepszym
a przy okazji wiesz teraz kto Ci sprzyja
trzym się farciaro he he
No to powiedzenia w nowej pracy :)
OdpowiedzUsuńjasna sprawa, że to wyłącznie fart, a co Ty myślałaś? ;))))
OdpowiedzUsuńa tak poważnie, to "uwielbiam" takie gadanie. widzi człowiek jakiś wycinek czyjegoś życia, malutki kawalutek i już wszystko wie, i już mu się wydaje, ze u niektórych cudownie wszystko samo się dzieje, układa. ot tak. bo tak.
nie wierzę w samo. ani w krasnoludki.
powodzenia w nowej pracy :)) na pewno będziesz świetna. oby tylko praca taka była dla Ciebie.
ps. o jak super, że i Tobie kiedyś udało się tam wspiąć. żałuję, ze byłaś niedysponowana ;) bo na pewno odebrało Ci to trochę frajdy ze zdobywania...e. co ja plotę. musiało być ciężko. no ale w takim razie koniecznie musisz zrobić powtórkę z rozrywki :) zwłaszcza, że w razie razu można sobie ułatwić drogę i się wywieźć kawałeczek w górę wyciągiem.
i ja Ciebie gorąco pozdrawiam :)
tak gadają, bo zazdroszczą.
OdpowiedzUsuńyyy chciałam coś napisać, alem się w palce ugryzła, bo z pewnością wiesz co by to miało być :) hyhy
OdpowiedzUsuńco by rozwiać wątpliwości co do tego czy jestem, czy nie jestem Robocopem ;) napiszę Ci, że po sobotnim stromym, mega stromym schodzeniu nabawiłam się zakwasu na prawym udzie. ała, ała- to ja, jak schodzę ze schodów :)) Robocopowi by się to nie przytrafiło :))
OdpowiedzUsuńNo taa
OdpowiedzUsuńŚmieję się
Bo jesteś z niebios i wszystko Ci się należy