sobota, 27 czerwca 2015

W.E.N.A. "Sny 2.0"

Czasami uwielbiam swoją pracę.

Na przykład wtedy, kiedy cała grupa bladym świtem zaczyna mi śpiewać "Over the Rainbow". I jest to tak pozytywne, radosne i spontaniczne, że czuję się, jak bohaterka jakiegoś amerykańskiego filmu.

A innym razem mam ochotę ich wszystkich wyrzucić przez okno.

Powołanie do nauczania w 100%, nie ma co.


I odrobina patosu na koniec, tak dla odmiany.

W tym tygodniu zakończył się mój pierwszy rok pracy w (już nie takim) nowym miejscu. Słaba jestem w podsumowaniach, więc zacytuję jedną z kursantek:


"znam swoją wartość,
gdy mogę w oczy patrząc
obserwować źrenice, jak napełniają się pasją"

16 komentarzy:

  1. ej to co to znaczą te twoje wpisy że kiepsko u ciebie? wygląda że nie kiepsko
    czasem da się uwielbiać, czasem, i sztuka żeby to czasem przeciągać, wydłużać w nieskończoność
    pozdrawia er

    OdpowiedzUsuń
  2. przepraszam, że znikłam bez słowa, też nie lubię, jak ktoś tak robi.
    o, no widzisz, najważniejsze to robić, co się naprawdę lubi i w czym człowiek się odnajduje, nawet jeśli wymaga to nakładu ogromnej pracy. gratuluję zakończonego pierwszego roku pracy, jestem pełna podziwu :)
    ściskam mocno!

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrząc na tę opinię nasuwa się wniosek, że z tym powołaniem do nauczania to chyba jednak racja :) Zadowoleni kursanci/uczniowie/studenci to podstawa. Ja w życiu nie napisałabym swojej anglistce, że było genialnie. Chyba że oceniałabym zajęcia z angielskiego w kategorii "szkoła przetrwania" ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. T.Love - "Nie, nie, nie"; akurat ta piosenka przypomniała mi się po przeczytaniu co napisałaś. Gdyby wszyscy uczniowie/kursanci byli tacy, jak ta osoba, którą zacytowałaś, wówczas świat może byłby lepszy. A tak to niestety bywa różnie, tj. kwadratowo i podłużnie:)
    Dobrze, więc chowamy broń z powrotem do kabury. Kiedyś na pewno jednak się przyda, zobaczysz sama:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrząc na zdjęcie to raczej nie widać, byś nie miała powołania do tej pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja czasami tez uwielbiam swoją pracę ale i bywają momenty, w których chcę pieprznąć wszystkim i zając się np. uprawą winorośli w jakimś ładnym zakątku świata :) (czyli norma, jeśli chodzi o życie)
    ale mnie nikt niczego nie śpiewa :( czuję się poszkodowana. choć jak sobie przypominam kiedyś jeden klient mi rzekł, ze w geście wdzięczności za coś tam, może mi serenadę wyryczeć pod pokoikiem biurowym :)))
    gratuluję zatem i cieszę się z tego, ze było u Ciebie genialnie :))
    oby więcej takich kursantów :)) i obyś Ty była spełniona i zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to moje gratulacje!! :) Po prostu potrafisz słuchać. Czasami tak jest, że nagle wszystkich chcemy pozbawić tlenu. Życzę Ci wielce udanych wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. czasem wystarczy proste a jak wiele znaczące dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo lubię swoją pracę.
    pomimo tego, że pracodawca wciąż usiłuje mi ją obrzydzić.
    np. dzisiaj w pracy aż się poryczałam i tak zaczęłam rzucać **rwami, aż się dziewczyny dziwiły.

    feeria

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka informacja zwrotna na pewno napędza CIę do działania prawda?:) dobrze, że jesteś zadowolona z tego punktu w życiu, w którym teraz się znajdujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło dostac taki komentarz i zostać docenionym :-) nie znam tego kawałka w tytule, ale już przyzwyczailam się do tego, że muzyka rekomendowana przez Ciebie prawie zawsze wpasowuje się w moje gusta :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgaduję, że dlatego lubisz swoje hasło, ponieważ nie trzeba zbyt daleko oddalać się od domku, prawda:) Teraz pewnie trochę zażyjesz odpoczynku i później dalej jazda z powrotem do roboty. Cóż, tak wyszło niestety; mógłby jednak inaczej ten świat zostać ułożony.

    OdpowiedzUsuń
  13. Gratulacje, czasami praca która sprawia ci przyjemność raz na jakiś czas płata figla, że aż się przewraca się wszystko do góry nogami :) no ale trzeba się uodpornić na to :) Pozdrawiam i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. akurat na upały, które ostatnio panowały nie narzekałam, bo byłam jakby na urlopie :)) (o planach urlopowych na przykład nie pisałam, a one istniały:))
    mieszkające (nawet prawie) gołębie to faktycznie dramat. nie lubię tych srających gdzie popadnie ptaszysk. mam nadzieję, ze na stałe się nie wprowadzą. jakby co to trzeba je do tego zniechęcić.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpocznij i te dwa miesiące nabierz znów mocy by miec siłe i cierpliwosc :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mogę powiedzieć, że trochę wiem, co czujesz... tak ociupinkę :)

    OdpowiedzUsuń