niedziela, 18 czerwca 2017

Łona i Webber "Nie ma nas"

"Closer" i "Sex on Fire" usłyszane na żywo, to bez wątpienia jedne z najcudowniejszych wspomnień ostatnich tygodni.

Muszę jednak przyznać, że szalone tańce Łony i jego ekipy na scenie stanowiły idealną rozgrzewkę.

Przypomniało mi się nawet, że kiedyś całkiem lubiłam Marię Peszek, i że niektórych jej utworów wciąż słucham z przyjemnością.

Podsumowując - Orange Warsaw Festival uważam za udany.


"Nie musimy ze sobą gadać, ale moglibyśmy sympatyczniej milczeć.
Nie musimy oczekiwać cudu, w tej materii bym entuzjazm studził,
ale nie musimy sobie nic mówić,
żeby dostrzec w ludziach choćby odrobinę ludzi."

6 komentarzy:

  1. zatem cieszę się :) Closera na żywo zazdraszczam jak jasna cholera! :) no ale przede mną np Pain of Salvation, Mystery, Anathema, The Pineapple Tief, Meller,Gołyźniak i Duda razem, a jeśli się uda to Metus, Lebowski i kilka innych suprajsów! :) Bardzo chciałabym na Openaira bo w tym roku Radioheady, ale nie dam rady... termin nie ten... cieszę się z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ bym sobie potupała i poskakała. niestety to jeszcze nie ten czas. więc póki co, zazdroszczę i cieszę się, ze było super.
    ps. faktycznie nazwy mają niezłe. Sucha Bela, to chyba tak dla żartu została nazwana, bo z suchością nie miła nic wspólnego :)
    co do sandałków, to na razie prezentuję jeden, słuszny model, to znaczy sportowy, bo w innych nie da rady. "nieźle" się prezentują do wszystkiego ;) sukienek, spódnic.... można chyba czasami odnieść wrażenie, ze pasują, jak pięść do nosa, ale co tam. ja się nie przejmuję :)
    zapał do mycia okien już mi minął i nie podejrzewam aby szybko powrócił :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i super. Dobrze jest tak powspominać. Zazdroszczę trochę Łony i Webber-a, ale widocznie jeszcze musi trochę czasu minąć, żebym swoją "szanowną" przetransportować na ich koncert. Jak na razie to przygotowuje się do lata... w biurze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Być w łorso i nie dać znać - niepowtarzalne, - a raczej niedopuszczalne, - a raczej niewybaczalne.
    Ale widzę, że się nie zgubiłaś.
    Chociaż tak prawdę mówiąc to szkoda, że się nie zgubiłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że ci się podobało :) Zazdroszczę pobytu!

    OdpowiedzUsuń
  6. oj, jak mi brakuje takich wyjść!

    OdpowiedzUsuń