niedziela, 18 października 2015

Tinie Tempah ft. Jess Glynne "Not Letting Go"

No i masz babo placek.
Ale się porobiło.


"You were something I can't replace
You made my heart work
You make me stronger
I'm not letting go, I'm not letting go"

17 komentarzy:

  1. Yep, potwierdzam, nieraz tak bywa, że coś się stanie. Czasem jest fajnie, a w innym przypadku niestety nie. Oby to było pierwsze z tych stwierdzeń. Gdy już trzymasz, w żadnym razie nie puszczaj niczym pirania albo pitbull/amstaff, chyba że wtedy znowu się zadzieje.
    PS. No cóż, rodzaje muzyki są różne i każdy słucha tego, jak mu w duszy gra. Ty też się ciepło trzymaj, bo u Ciebie dziś strasznie zimno - tylko 7 st. C. Elo!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że się porobiło, ale w dobrym kierunku. Daj znać czy faktycznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie i po naszemu nie odgadłbym przekazu ale po nienaszemu zupełnie nic nie pojmuję. Cóż więc mogę napisać? Trzymaj się i Please explain
    pan dziwny

    OdpowiedzUsuń
  4. ehhh, pozostawiasz nas w niepewności i niedosycie, a chcemy wiedzieć, co u Ciebie :)
    tak czy siak - mam nadzieję, że porobiło się dobrze :)
    pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze się musi coś porobić.
    I zgadzam się z Nomadą, zawsze niepewność i zwięzłość, a jednak tak napisana i z taką nutą, że chętnie się tu wraca.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie chciałam napisać to to Red-nails, że coś się musi porobić :) ciekawa jestem o co chodzi

    OdpowiedzUsuń
  7. ale dobry to placek czy zakalec? mam nadzieję, ze to pierwsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że wszystko dzieje się po to by było lepiej! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Prędzej czy później się porobi, narobi, przerobi, wyrobi, odrobi, zarobi itd. Że też nic nie chce być constans... no w sumie, ciąża, śmierć i podatki. Do całej reszty można kupić kowbojski kapelusz i trzymać się mocno aby z tej sinusoidy życia się wypaść (jezzu... jaka niedzielna filozofia... ;)) Trzymaj się ciepło! Kawałek fajny, optymistyczny, więc tego się trzymajmy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba każdy z nas potrzebuje czasem uwierzyć, że dosłownie wszystko jest możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pod koniec tego tygodnia będzie jasne co i jak :-) Zapraszam w niedziele :-) Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  12. pewnie byś nawet nie zauważyła takiego pająka, bo on był bardzo mały, więc i krzyku by nie było :)
    odważną Małgorzatą się wobec wielkości nie czuję :) kto wie czy i ja bym nie wrzasnęła, gdybym na przykład spotkała ogromnego i owłosionego pająka. dopiero po takim spotkaniu ewentualnie mogłabym porozmawiać o krzykach i odwadze ;) bo inaczej... czego tu się bać? takiego tyci, tyci pajączka? eee ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też nie jestem niestety w żaden sposób usatysfakcjonowany. A z tym nożem, to w pełni podzielam Twój pogląd, więc +1 daję. No cóż, jaki pracownik, taki (być może) dalej pracodawca; przynajmniej tak mówi przysłowie. Lepiej z tymi wizytami się nigdzie nie spieszyć. Wiadomo co z tego się później, nomen omen, porobi?

    OdpowiedzUsuń