Im dłużej mnie tu nie ma, tym ciężej jest mi wracać.
Ale spokojnie, staram się mieć na Was oko, chociaż czasem nie daję tego po sobie poznać.
A tymczasem, NAM minęły już dwa lata. Trudno uwierzyć, jak szybko to zleciało.
I bardzo bym chciała, żeby tak było już zawsze, chociaż "zawsze", to przecież bardzo niebezpieczne słowo.
Przecież dobrze wiesz, boję się byś sam.
Zostań, do rana raz,
może zwykły dzień nic nie zmieni w nas.
Zostań, choć nie stać mnie
na to wszystko, co mi możesz dać.
Zostań, kiedyś przyjdzie czas
na pytania
i to, co teraz wciąż jeszcze przerasta nas.
Zostań, nie szukaj już
gdzieś daleko
tego, co masz tu.
Zostań, bez zbędnych słów
tak, jak teraz
cierpliwie obok bądź po prostu dzień po dniu.
Zostań. Zostań.
Zostań, nie powiem Ci,
że to miłość,
choć jesteś wszystkim, czego w życiu trzeba mi."


Szczęście emanuje z Twojej notki! Mój nowy adres tajemnezapiski.blogspot. com POZDRAWIAM
OdpowiedzUsuńDzięki za odzew. I dobre słowo :) I w sumie gratulacje 2 lat! :) Kawałek pierwsza liga :) Choć on musi się pojawić w odpowiednim czasie i okolicznościach. Moim zdaniem taki typ. A w tej tematyce to na razie tylko kojarzy mi się "Post Scriptum" z "Podróż Zwana Życiem". Album oczywiście polecam. Z resztą na bank o nim słyszałaś i go słuchałaś. Co do oficjalności bloga to powoli powoli coś piszę do niego. Na razie skupiam się na tym żeby pracę jakąś fajną zdobyć w tych klimatach, o których pisałem. Pozdro! :)
OdpowiedzUsuńOoo, szczęścia z okazji rocznicy! :)
OdpowiedzUsuńPod pierwszym zdaniem się podpisuję. Sama próbuję wrócić i nawet chcę, ale jakoś nie mogę się zebrać.
Nowy rok akademicki na razie jest ok. Co prawda, skończyłam studia, jakieś dwa tygodnie temu ;) ale zapisałam się na podyplomowe, żeby stracić ostatnie pieniądze ze stypendium. A poza tym, jestem bezrobotna. Zatrudnij mnie! ;)
2 lata = sporo czasu, ale myślę, że to dopiero początek czegoś bardzo dużego; jakiegoś Twojego osobistego projektu, który chcesz stworzyć. Dla siebie i nie tylko. Keep calm & write more!
OdpowiedzUsuńU mnie spoko, jakoś daję radę - widzę, że Ty również. Najważniejsze to właśnie cały czas utrzymywać się na powierzchni. Ja również czasem nie nadążam ze wszystkim, więc zero krępowania się.
Ps. A jakiś torcik z okazji świętowania upieczesz?:)
2 latka tu masz? :) niezły wiek
OdpowiedzUsuńNoooo! Bo już cię miałem opieprzyć. Co jest że tak ciężko?
OdpowiedzUsuńStoooo lat !! Stoo laaaat ;) !!! Ja tam czuje te ''oko'' na sobie ;) za każdym razem...
OdpowiedzUsuńNa pewno wyszłoby Ci bardzo smaczne, nietrujące ciasto. Goście zjedliby je w oka mgnieniu. Jak nie spróbujesz zrobić, to się nie dowiesz i już:) Zdjęcie jest tylko wirtualne, ale cóż poradzić - dobre nawet takie, aż ślinka cieknie...
OdpowiedzUsuń"Nieustająca potrzeba pogłębiania wiedzy" to dość szumnie powiedziane ;) Po prostu łudzę się, że może kiedyś mi się to przyda.
OdpowiedzUsuńTych ofert zatrudnienia jest tyle, że sama nie wiem na co się zdecydować: na pomoc budowlaną, tapicera, czy kierowcę tira... ;)
dwa lata to z jednej strony dużo, a z drugiej... prawie jak początek :)
OdpowiedzUsuńi może w kolejnych nie zawsze będzie tak jak teraz, ale to nie znaczy, ze nie zdarzy się jeszcze lepiej. o! i takich jeszcze lepszych następnych dwóch, i kolejnych i jeszcze... życzę :)
ps. a dziękuję, główka już w porządku :)
Życzę Wam, aby te dwa lata przekwalifikowały się w dożywocie ;)
OdpowiedzUsuńCzas leci ... aż za szybko
OdpowiedzUsuńSłowo zawsze jest tak samo niebezpieczne jak słowo nigdy.
OdpowiedzUsuńTak, masz rację niestety, że wakacje jak wszystko inne nadaje się już do włożenia w kroniki. Trudno, za rok znowu będą kolejne, gdy tylko zima przeminie i tak w kółko. Szkoda, że my nie mieszkamy w Australii - czy wtedy mielibyśmy inny Matrix niż ten, który wciąż tkwi za oknem, nie wiem tego, ale chyba wpadałoby sprawdzić.
OdpowiedzUsuńGratuluję dwóch lat i życzę Wam, byście dalej byli ze sobą. Szczęśliwi :) A utwór trochę mnie emocjonalnie rozłożył. Acz to na plus. Mi w końcu udało się wrócić na blog, choć nie było łatwo. Trochę się pokomplikowało, więc skóra Crackera - optymisty nie zawsze dobrze na mnie leży.
OdpowiedzUsuńdobrze znów tu być :)
OdpowiedzUsuńwielkie słowa trochę przerażają, nieprzewidywalność losu zmusza do pokory... gratuluję Wam tych 2 lat, piękny wynik i życzę kolejnych lat pełnych miłości, spokoju, pewności... :)
Dziękuję za wpis u mnie. Jestem WALCZAK, ciągle walczę z nowym blogiem. Z życiem też. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń